
Znowu jestem rozdarta emocjonalnie. Nie lubię tego. Dzieje się tak, kiedy po długiej tęsknocie przychodzi czas na zapomnienie. A tym razem muszę znowu walczyć sama ze sobą, żeby uniknąć pewnego nieświadomego grzechu. Niezależnie od wszystkiego potrzebuję bliskości drugiego człowieka. A dzisiaj znowu się zawiodłam na kilku osobach. Wiem, że w sprawie jednej z nich mogłabym tego uniknąć, gdyby nie moja duma, która nie daje za wygraną. Wiem, że czasem powinnam odpuścić sobie te wszystkie żale, ale moje wewnętrzne "ja" się ze mną nie zgadza. Dla dobra sprawy wypadałoby się z nim kiedyś pokłócić, ale na razie zostawię je w spokoju. Nie chcę niszczyć jego zażyłych więzi z moją dumą. Często powtarzam, że żyję z dnia na dzień, więc co będzie, to będzie.
Zostawiając już wszystkie moje wewnętrzne rozterki w spokoju - mam ochotę gdzieś wyskoczyć, świetnie się zabawić, poznać nowych ludzi i zacząć żyć, jak na mój wiek przystało. Ale to nastanie, kiedy w szkole trochę odpuszczą, a sama sobie zrobię przerwę w mojej kontrabasowej karierze. W czwartek przesłuchania do EUYO, na początku marca konkurs, a pod koniec tego cudownego miesiąca kursy w Niemczech. Nie będzie więc czasu na zabawę. Ale fajnie by było, gdyby mi się chciało tak, jak mi się nie chce. I żebym znalazła motywację, bo jak na razie, to jej nie mam. Chyba zaszyła się gdzieś daleko i nie daje o sobie znać (swoją drogą, to moja motywacja coś mi przypomina).
Dziękuję za dzisiejszy wypad do fanaberii :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz