No i znowu się wszystko popsuło... Myślałam, że wypadło dobrze, ale jednak się myliłam. Mój występ w Elblągu okazał się totalną porażką, przez co moje świetne samopoczucie upadło do minimum. Zamiast nabrać większej motywacji stało się wręcz przeciwnie. Dwa dni emocjonalnie chorowałam, ale już mi się polepszyło. Nie wiem co ze mną jest nie tak, ale podejrzewam po prostu, że nie potrafię przegrywać. Moja chora ambicja baaardzo cierpi. I tak jak mój nauczyciel mówi - kiedyś mnie pewnie zabije. Dziękuję bardzo za takie pocieszenie. Więc jednak nie dożyję starości.
Mama też nie lepsza:
- Mamo, chyba zmienię szkołę... Nawet na pianinie nie potrafię dobrze zagrać!
- Mówiłam ci, że masz iść do normalnej szkoły.
Pozostało mi tylko emowanie w kącie po takim czymś...
A tutaj najlepsza chyba (oprócz pierwszych czterech akordów :D) część mojego występu na konkursie...:
Mam strasznie dużo zaległości w szkole... Zabijcie mnie, proszę.
Koncert fortepianowy f-moll Chopina - prawie nim rzygam (ale i tak w tym momencie go słucham)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz